Lipiec (ale i trochę czerwca)
Nareszcie lato. W sensie nie kalendarzowe, tylko takie na serio, ze słońcem, potem na plecach, okularami przeciwsłonecznymi. Bez parasoli, kurtek i kaloszy.
W związku z tym, miasto Nowy Jork proponuje nieskończoną ilość darmowych imprez, koncertów, filmów, wystaw itp.
W związku z tym w domu bywam rzadko.
W związku z tym nie mam czasu na bloga, nawet obejrzeć zdjęć czasu nie mam.
Zaległości nadrabiam powoli. Ale się poprawię!


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket




Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket




That's all.



Komentarze:
fotolog.pl :: Wróć