kicz
Link :: 02.05.2009 :: 00:23
Przyszedł maj, sprawy kwietniowe.

Nie mogę uwierzyć, że już maj. Pogoda ostatnio oszalała- jednego dnia chłodna, deszczowa wiosna, a następnego upalne lato. Przypomina mi się lato w mieście, które wszyscy kochają i nienawidzą jednocześnie- zachrypnięte gardła (na zewnątrz skwar, w metrze mróz), melodyjka ze śmiesznego samochodu z lodami, puste ulice, pełne parki, przepełnione plaże, straszne Coney Island ożywa i staje się jeszcze straszniejsze, rozkręcone hydranty... Już się boję i już nie mogę się doczekać!


Niebo staje się jakby bardziej niebieskie...
Photobucket



Parki zapełniają się ludźmi...
Photobucket



Robimy w domu BBQ...
Photobucket



Kilka miesięcy temu odbyła się na stacji metra Myrtle Wyckoff wielka premiera rewolucyjnego systemu nawigacji w czasie rzeczywistym, który pozwala zobaczyć wszystkie pociągi na linii L z 30-sekundowym opóźnieniem. System kosztował setki tysięcy dolarów, jest niepotrzebny nawet gdy działa (gdyż na stacjach znajdują się inne ekrany, informujące kiedy przyjedzie następny pociąg!) a działa rzadko:
Photobucket



Takie reklamy pojawiły się ostatnio na autobusach w mojej dzielnicy! Ktoś potrzebuje pomocy?
Photobucket




Photobucket


Photobucket


Photobucket



Och, jak byłoby pięknie gdyby Chinatown naprawdę wyglądało jak plan filmu "Sorcerer's Apprentice"...
Photobucket


Photobucket


Photobucket



L magazine na środku ulicy:
Photobucket



Pijąc polskie piwo w najlepszej meksykańskiej restauracji na Greenpoincie!
Photobucket



Broadway/Houston
Photobucket



Park nad East River, Williamsburg:
Photobucket



Apartamentowce na Williamsburgu stoją puste a buduje się nowe:
Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket



Jedna z moich ulubionych restauracji, południowo-afrykańska Madiba na Fort Greene! Uwielbiam ichnie curry:
Photobucket


Photobucket



Manhattan z Fort Greene:
Photobucket


Photobucket


Photobucket



Korzystając z okazji, że panoszy sie Swine Flu i gazety radzą unikać miejsc gęsto zaludnionych, cały wtorek poświęciliśmy w domostwie na doprowadzenie naszego domowego "ogródka" do stanu używalności letniej. Sroga mina na tym zdjęciu spowodowana jest upartym brakiem współpracy ze strony krzewu róży, który przyszło mi poprzycinać i odchwaścić.
Photobucket


Photobucket


Photobucket



A w zeszłym tygodniu jeszcze poszliśmy do galerii More North na świętowanie obecności skandynawskich filmów na festiwalu Tribeca. Było bardzo przyjemnie, smacznie i tłoczno. Polskich filmów na Tribeca brak, więc Polacy (bez udziału żałosnego Instytutu Polskiego) zorganizowali sobie festiwal polskich filmów w Nowym Jorku. Za to, żeby iść na ropoczęcie, trzeba zapłacić $60!
Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket

That's all.

Komentuj (0)


Link :: 04.05.2009 :: 21:19
Brandy + Greg

Stało się, naprawdę wzieli ślub!
Gdy loguję się czasem do portalu nasza-klasa, jedyne co widzę, to zdjęcia ślubne i zdjęcia dzieci moich znajomych. Szybko się zniechęcam i wylogowuję się czym prędzej. Instytucja małżeństwa zawsze była dla mnie dość podejrzana- w liceum będąc widziałem moich kolegów z podstawówki żeniących się z pannami w ciąży, żeby tylko uchronić się od panny z dzieckiem. Panna z dzieckiem w czterdziesto tysięcznym miasteczku, to przecież nie do pomyślenia. Potem, na studiach okazało się, że rodzice niemal wszystkich moich znajomych są rozwiedzeni albo w separacji. Gdy przyjechałem tutaj, okazało się, że wziąć ślub równa się dostać zieloną kartę! Małżeństwo zatem nie kojarzyło się w mojej głowie z miłością przede wszystkim. Bardziej z tuszowaniem wstydu, tymczasowym rozwiązaniem albo zrobieniem Rządu w konia.
Aż do teraz.
Poznałem Brandy jakieś dwa lata temu, kiedy była typową dziewczyną z Williamsburga- w za dużych okularach, wiecznie zmęczoną po imprezach, odmawiającą jedzenia na rzecz wypicia większej racji alkoholu. Brandy spotykała się z czterema chłopakami naraz, nie ma przecież czasu na poświęcanie calej energii jednej tylko osobie, mówiła też, że marriage is bullshit i zamawiała kolejne martini.
Aż poznała Grega.
Zaczęło się od tego, że Greg siedział w barze i był cute a Brandy powiedziała swojej przyjaciółce Missy: Widzisz tego chłopaka przy barze? On pójdzie dziś ze mną do domu! I poszedł. Dwa miesiące później byli zaręczeni a rok później- 24 kwietnia wzięli ślub.
Ceremonia była prosta, hipsterska i wzruszająca. Wszystko odbyło sie w lofcie na Greenpoincie, gdzie ślubu udzieliła wytatuowana przyjaciółka pary młodej a panna młoda i pan młody sami napisali słowa przysięgi.
Na nowo uwierzyłem w małżeństwo.


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket




Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket



Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket



Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket




That's all.

Komentuj (0)


Link :: 20.05.2009 :: 03:10
PEACHES
Webster Hall, 16 maja 2009

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

That's all.

Komentuj (0)


Link :: 20.05.2009 :: 18:15
Majowe
Sprawy majowe zostały bardzo intensywnie obfotografowane. W domu pojawiły się bowiem dwa nowiutkie aparaty a wraz z nimi słoneczna pogoda, inspiracje i niekończące się spacery.

Na Williamsburgu dalej budują wieżowce, które zasłaniają widok i rzucają cienie.
Photobucket

Natomiast w Battery Park, na samym dole Manhattanu, panowie w koszulkach Yankees łowią ryby, gapią się na Statuę Wolności i zagadują niezliczone rzesze turystów. Co oni jednak robią z tymi rybami, gdy już wyciągną je z wody. Mam nadzieję, że ich nie jedzą...
Photobucket

W polskiej restauracji w maju otwieracz do kapsli jest nadal choinką!
Photobucket

Śniadanie.
Photobucket

Sara, Kiniec i Malwa gdzieś... nie pamiętam już nawet gdzie.
Photobucket

Dziecięciem będąc, po parku spacerując uwielbiałem przyklejać sobie klonowe noski do nosa. Najlepiej po trzy naraz!
Photobucket

Poszedłem w końcu do muzeum indian w Battery Parku i było ono dośc mało zajmujące, ale budynek, w którym się owo muzeum mieści jest zdecydowanie imponujący! Jest to stara siedziba urzędu celnego z pięknymi schodami, muralami, dachem...
Photobucket

Photobucket

Felipe:
Photobucket

Kiniec:
Photobucket

Szczury:
Photobucket

Spajderman (Kocham Battery Park):
Photobucket

Ten poważny człowiek czeka aż inny poważny pan skończy rysować zupełnie niepoważną karykaturę wersji mini pierwszego poważnego pana:
Photobucket

Latający Puertorykanin:
Photobucket

A potem był koncert
Ólöf Arnalds. Tak, Ólöf a nie Olafura. Są rodzeństwem ale grają zupełnie inny rodzaj muzyki. Widziałem Ólöf na żywo wiele razy, bo z jakiegoś powodu gra w Nowym Jorku prawie co miesiąc! A zaczynała jako część składu koncertowego Mum.
Koncert odbył się w Scandinavia House, który uwielbiam i zawsze gdy tam idę, zazdroszczę, że my mamy Polski Instytut, który organizuje jedynie przeglądy filmów Wajdy i Zanussiego albo rok Modrzejewskiej...
Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Im więcej miejsc serwujących hamburgery odwiedzamy, tym wybór tych najlepszych staje się trudniejszy. Ten znajduje się w zdecydowanej czołówce a podają go w Brooklyn Public House na Fort Greene. Niebo!
Photobucket

Stwierdziliśmy też ostatnio, że przejdziemy pieszo z Astorii do Lond Island City. Pogda była piękna, okolica industrialna i surowa i byłoby bardzo sielankowo, gdyby nie okazało się, że zupełnie zapomnieliśmy, że trasa naszej wycieczki zbiega się z trasą metra nadziemnego. Nie mogę się nadziwić temu metalowemu labiryntowi, tej plątaninie torów, blachy, podpór, przęsł... Są doprawcy fascynujące. I cholernie głośne!
Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Felipe w Museum of Moving Image:
Photobucket

A potem doszliśmy do Long Island City i do galerii Deitch Project, gdzie jest bardzo kolorowo a na zewnątrz zaparkowano auto.
Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Most Brooklyński przez tubę:
Photobucket


Most Manhattan odbity w kałuży i odbity na prawo:
Photobucket

Słynny "szot", który z kieliszka został przelany do ust i zaraz potem wybuchł na wszystko i wszystkich!
Photobucket

Photobucket

Julia przygotowująca pomidory, cebule i inne do hamburgerów i innych:
Photobucket

Photobucket

Adriana szaleje z układaniem plastrów we wzory:
Photobucket

Juan, Julia, Lynan i Adriana:
Photobucket

Photobucket

Metalowy kieliszek z domowej roboty espresso martini:
Photobucket

Photobucket

A wszystko działo się w mieszkaniu i ogrodzie Patricio, które mogłoby się nazywać tak, jak ten blog! Ha!
Photobucket

Photobucket

Photobucket

That's all.
Będzie więcej.





Komentuj (0)


Link :: 25.05.2009 :: 17:52
Nadal maj.

Popłynęliśmy ostatnio na Staten Island, gdzie Kiniec kupił sobie rower. Umówione spotkanie z facetem z Craigslist brzmiało dość dziwnie, ale doszło do skutku. Transakcja również.
Po drodze:

Photobucket

Na miejscu było zimno, wietrzenie i nudno. A sprzedawca się spóźniał.

Photobucket

Photobucket

Photobucket

A po drodze do Trader Joe's mamy nieskończone połacie niemieckich cmentarzy, które zawsze są zamknięte.

Photobucket

Photobucket

Gustowne, eleganckie i z przepychem wejście do przyczepy- tymczasowego, przenośnego biura firmy budowlanej na Chelsea. Zastanawiam się, czy razem z przyczepą przenoszone są te urocze kamienne donice!

Photobucket

Szliśmy tak sobie ulicami Chelsea, aż doszliśmy do ulic dwudziestych między alejami dziesiątą i jedenstą, żeby poszwędać się, jak co miesiąc po galeriach pooglądać eksponaty, ludzi i nacieszyć się słońcem.

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Następnego wieczoru, w tych samych galeriach odbywały się wernisaże, przedstawienia i występy, między innyi wspaniałej
Berglind Augustdottir!

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

A następnego dnia wybraliśmy się na New York Photo Festival, który odbywa się w galeriach, teatrze i wydawnictwie na Dumbo i przyciąga masę fajnych ludzi.
Na jednej z wystaw zdjęcia Karola. A raczej 'slideshow' na małych ekranach:

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Jak zwykle na Dumbo, koreańscy nowożeńcy fotografują się na brukowanych uliczkach z mostami i Manhattanem w tle.

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

A w niedzielę była ta impreza, której za bardzo nie pamiętam, ale, jak się dowiedziałem następnego dnia, zrobiłem na niej 200 zdjęć...

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Następnego dnia, Kiniec mnie nienawidził, a ja jadłem najlepszy omlet mojego życia, z najlepszymi ziemniakami, najlepszym tostem i boską kawą!

Photobucket

Photobucket

Prace w ogródku trwają, trawnik posiany, rośliny zasadzone, stół stoi... Teraz czekamy aż wszystko wyrośnie (lub nie!)

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Relaks po pracy:

Photobucket

That's all!

 


Komentuj (1)


-------------
Skype pepenyc Flickr Poluchowicz FaceHunter Fashionista AbdulLagerfeld TheSartorialist TheStyleGuy TheCut
-------------

2017 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2007 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2006 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2005 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2004 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec