kicz
Link :: 05.06.2004 :: 21:48
jeżeli weźmiemy pierwszą literę mojego imienia i trzy ostatnie nazwiska, otrzymamy słowo KICZ. czy mam to traktować jako znak?
Komentuj (6)


Link :: 06.06.2004 :: 11:55
"Jestem dużym żółtym grzybem, z napisem Kolejorz sto pięćdziesiąt, w czarnej wodzie, z niebieskim płotem i murem popisanym ... flamastrem."
Komentuj (2)


Link :: 07.06.2004 :: 01:02
KORESPONDENCJA SMSOWA:

Ona: "Spisz juz ukochany? ..."

Ja: "Wiem, ze w filmach zawsze sie to mowi w niewygodnych sytuacjach, ale ... wlasnie mialem do Ciebie pisac! ;) Dzien uwazam za udany: jadlem mlode ziemniaki i mlody kalafior, a wieczorem farbowalem ciotce wlosy ogladajac Teatr Telewizji na podstawie Bebenkow Tokarczuk :)"

Ona: "Farbowales cioci wlosy? Dobrze wiedziec, przyda sie ta zdolnosc jak i ja zaczne! :)"

Ja: "Ja farbuje wlosy cotce, mamie, ex-dziewczynom i kolezankom - jak rasowy pedal normalnie! :)"

Ona: "No to będę mówić jak Endo: najważniejsze mamo, ze mam chłopaka pedała ;)"

Komentuj (2)


Link :: 09.06.2004 :: 01:45
KOBIETA REKONESANSU

Dzisiejsza notka jest poświęcona jednej z moich ulubionych polskich prezenterek, modelek, dziennikarek, piosenkarek, matek, żon i kochanek - pieknej Agnieszce Maciąg.
Otóż Agnieszka Maciąg stała się moją ulubioną (...) w czasach gdy jeszcze w liceum pobierałem nauki a Agnieszka prowadziła program telewizyjny o tytule, którego nikt juz pewnie nie pamięta. Program, a raczej prowadząca, zawsze poprawiała mi humor uzywając takich zwrotów, jak (mój ulubiony): "Moim kolejnym gościem jest aktor, prezenter, architekt, wokalista, projektant (...), słowem, człowiek rekonesansu!"
I dziś, niespodzianka! Agnieszka z jakimś anonimowym, wyluzowanym, cool gościem prowadzą Elite Model Look. I nie zawiodła mnie Agnieszka, mówiąc: "(do publiczności, w czasie prezentacji modelek) Och, widzę, że mają już państwo swoje faworyty!"
Uwielbiam ją, no :)

pees. czyli historie podstawówkowe, bez puenty.
1. Jak Beyonce tańczy w teledysku do "Naughty girl" to się trochę boję, że jej głowa odpadnie, albo, że sobie sama bark wystawi. W ogóle, boję się Beyonce!
2. Idąc do komputera, znalazłem na schodach komara tak wielkiego, że niemal się o niego nie potknąłem.
3. Dowiedziałem się dzis, że Jamelia (ta, od megawkurwiającej piosenki "Superstar") jest murzynką.
4. Kim do jasnej cholery jest Olga Bończyk?
5. Agata Bogacka przyjęła zaproszenie mojej dziewczyny do grona.net, o czym natychmiast mnie poinformowała (dziewczyna, nie Bogacka), więc idę sobie zobaczyć.
6. Dobranoc.


Komentuj (3)


Link :: 09.06.2004 :: 11:52
Jak to jest, że gdy Sarah Connor i jej (not very) BigBoi udają, że są uczniami liceum, to nie wiem czy się śmiać, czy płakać z zażenowania, a gdy to samo robią Outkast, to płaczę ze śmiechu?

Komentuj (2)


Link :: 10.06.2004 :: 15:38
HARRY POTTER

A tak lubiłem te książki ... Obejrzałem Więźnia Azkabanu, którego niestety nie czytałem i ... nic z tego filmu nie rozumiem. Naprawdę nie wiem kto był w końcu złym charakterem, dlaczego nikt niczego ni epowiedział skoro wiedział, dlaczego zły okazuje się dobrym... Nie wiem czego to wina, czy egzaminów zbyt wiele, czy ja za stary. No dolina w każdym razie.
Ale wczoraj za to, widziałem w końcu "Przesłuchanie" z Jandą, Gajosem, Holland, Romantowską. Wstrząsający i niesamowity! (I wiem kto dobry, kto zły, kto dlaczego się zmienia :)
Komentuj (1)


Link :: 13.06.2004 :: 23:52
"Ref:
Ile dałbym by zapomniec cię, wszystkie chwile te,
które są na 'nie' bo chce nie myślec o tym już,
zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz,
tak już po prostu nie pamiętać sytuacji,
w których serce klęka
, wiem,
nie wyrwę się chociaż bardzo chcę, mam nadzieję że to wiesz i ty..."
[Jak zapomnieć - Jeden Osiem L]

Pytanie zasadnicze No1: Jakie to są sytuacje, w których serce klęka i jak się owo klękanie odbywa?

"Ref.
A tam bezsenny kipi świat
Wybucha gdy , drzemiesz w swoich snach
Rozrywam wciąż kręgi ciasnych dni
Zapieram dech , a następny będziesz Ty..."
[Następny będziesz ty - Marcin Rozynek]

Pytanie zasadnicze No2: O co w ogóle chodzi w tym refrenie? O czym to w ogóle jest? Czy za tym bełkotem kryje się JAKIKOLWIEK sens?


Komentuj (2)


Link :: 17.06.2004 :: 01:54
Środa, 17 czerwca, godz 1:52

Trzeba isc spac chyba.
Tak, zdecydowanie tak.
Sesja zaliczona, znalazłem zgubiony dowód osobisty, dziewczyna czeka, herbata się skończyła, starczy mi chyba jedna walizka, poczytam przed snem Adriana Mole'a :)

Komentuj (0)


Link :: 17.06.2004 :: 18:54
Dowiedziałem się dziś, że w piłce nożnej być Mistrzem Polski to nie to samo co wygrać Puchar Polski (wielkie litery na wszelki wypadek). Przez 22 (słownie: dwadzieścia dwa) lata żyłem w przekonaniu, że Puchar i Mistrz znaczy to samo ... Co więcej, byłem pewien, że drużyna która wygra Puchar (czyli Mistrz Polski) gra w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Jest źle jednak ze mną ... a już myślałem, że skoro wiem, że w meczu Anglia - Francja Francuzi wygrali dwiema bramkami, które padły po 90 minucie, to już jest nienajgorzej ... naiwniak.
A dowiedziałem się tego wszystkiego od mojej koleżanki z liceum, która po roku niewidzenia mnie co chwile mówiła do mnie "kochanie".

Poza tym postanowłem jednak zacytować fragment "Sekretnego dziennika Adriana Mole'a" bo to doskonała rzecz:

"Poniedziałek 9 marca
Wyszorowałem sedes, umyłem wanne i umywalke, po czym dostarczyłem gazety. Wróciwszy do domu, zrobiłem sniadanie, uruchomiłem pralke, poszedłem do szkoły, wręczyłem haracz Berry'emu Kentowi i udałem się do Berta Baxtera, żeby zaczekac na opiekunke społeczną, która nie przyszła. Zjadłem odbiad w szkole, a na zajęciach z gospodarstwa domowego upiekłem placek jabłkowy z kruszonką. Wróciłem do domu, odkurzyłem przedpokój, bawialnie i pokój śniadaniowy. Obrałem ziemniaki, posiekałem kapustę, zaciąłem się w palec, zmyłem krew z kapusty. Upiekłem kotlety na grillu, zajrzałem do ksiązki kucharskiej, szukając przepisu na sos. Zrobiłem sos. Przetarłem grudki przez sito. Nakryłem do stołu, podałem obiad, pozmywałem. Namoczyłem przypalone garnki. Wyjąłem pranie z pralki - wszystko jest niebieskie, łącznie z białą bielizną i chustkami do nosa. Rozwiesiłem pranie na suszarce. Nakramiłem psa. Wyprasowłąm e strój do WF-u, wyczyściłem buty. Odrobiłem lekce. Wyprowadziłem psa, wziąłem kąpiel. Zrobiłem trzy filiżanki herbaty. Umyłem filiżanki. Poszedłem spać. Trafiła mi się asertywna matka - ale mam pecha!

(...)

"Sobota 4 kwietnia, nów
Muszę jednak powiedzieć, ze Sainsbury'emu nalezy się uznanie; nareszcie przyciągają lepszą klientelę. Widziałem, jak jakiś pleban kupował opakowanie papieru toaletowego - cztery trójwarstwowe rolki w kolorze fioletowym! Temu to szmal wychodzi nosem! Mógł przecież kupic szary, szorstki papier, a różnicę oddać biednym. Co za obłuda!"
Komentuj (5)


Link :: 17.06.2004 :: 20:03
Poszedłem wczoraj do fryzjera, bo, jak stwierdziła ciotka, robiły mi się już penerskie loczki nad uszami. Przeurocze panie obiecaly mi, ze strzyzenie nie bedzie trwalo dluzej niz pół godziny, więc się zgodziłem. Nie przywykłem do swojego "fryzjerskiego odbicia w lustrze" (w sensie, ze obca kobieta smera mnie czule po głowie a ja na to patrzę w lustrze - wydaje mi się to perwesyjne nieco, dopóki nie znam owej kobiety :) Anyway, miła pani Asia zaczęła ciąć, golić, wyrównymwać, spryskiwać ... prowadząc przemiłą konwersację (ze mną). Trudno jednak dwóm młodym osobom rozmawiac w takiej sytuacji, gdy niezręcznie mówić do siebie zarówno "per pan", jak i na "ty". Co zatem czyni miła Pani Asia? Mówi tak: "To jaką chcemy fryzurę" (ja chcę niegrzeczną, a Pani?), "A wakacje juz mamy zaplanowane?" (A jedziemy razem na wakacje?), "A lecieliśmy już samolotem?" (W sensie ja i pani razem? Nie sądzę!) itd.

Okazało się, że ścinlismy moje włosy i rozmawialiśmy (my! razem!) troche dłużej niź pół godziny, przez co spóźniłem się na wyniki egzaminu z hiszpańskiego. Zdałem jednak i dierżąc w dłoniach indeks z pieknym, dostatecznym wpisem odwaliłem (po polsku) mowę dziękczynną: Dziękuję rodzicom za to, że mogę tu być, ukochanej - bez Ciebie bym tego nie osiągnął, przyjaciołom za wsparcie i pomoc i Bogu za wszystko! - Eva (hiszpańska wykładowczyni nasza) ze śmiechu nie mogła kontynuować wpisów. Odczytuję to jako dobry omen - umiem zabawnie odbierać Oscara - potrzebuję się jeszcze tylko dostać do Kodak Theatre.

Komentuj (2)


Link :: 23.06.2004 :: 02:24
In The United States of America, there in everything better. Except for:
1. jedzenie
to jest niesamowite, ze tylu amerykanow jest tak przerazajaco grubych. jedzenie tutejsze jest tak podle, ze nie da sie go zjesc wiecej niz najpotrzebniejsze minimum. chleb jest jeszcze podlejszy od brytyjskiego (co wydawac by sie moglo niemozliwe, a jednak!), sery smakuja troche jak guma a dzemy sa tak slodkie, ze naklada sie ich taka ilosc, ze nie czuc niemal ich smaku.
oni musza byc ostro fucked up, zeby sie tym ohydztwem napychac, chyba, ze nie moga tego przelknac i zywia sie tylko w fast foodach.
2. transport
taksiarze jezdza albo tak szybko, ze nie da sie utrzymac rownowagi na tylnym siedzeniu, albo tak wolno, ze pojawia sie wrazenie, ze moznaby szybciej dojsc pieszo. zadnych polsrodkow, zarowno w autobusach.
3. wzajemne relacje
zastanawiam sie kiedy zejdzie mi z twarzy moj glupowaty usmiech, ktory trzeba tu prezentowac w kazdej chwili pytajac wciaz jak sie masz, milego dnia, jak milo cie widziec bla bla bla. kazdej spotkanej osobie, nawet jesli widzialo sie ja juz kilka razy. do zrzygania.... :)
4. pogoda
wystepuje tu tak zwany humid, czyli lepkie, wilgotne, gorace powietrze, od ktorego mozna oszalec.

i wiele innych rzeczy, o ktorych nie czas tu pisac, ale mam nadzieje, ze wkrotce poinformuje, bo ta cala ameryka to kraj paradoksow i dziwactw, ale i tak jest dobrze :)

seeya next time guys :)
Komentuj (4)


Link :: 23.06.2004 :: 19:33
USA CD.

emigracja sprzyja kontaktom wewnatrznarodowym.
wczoraj po przeczytaniu stosu maili i blogow polskich polakow, razem z dwiema polskimi kolezankami zaczelismy sie wzruszac okrutnie obserwujac fioletowo-niebiesko-czerwnone niebo, zachodzace slonce i kontury gor (tu sa gory jakby!). i gdy jednak z kolezanek - ania wzruszala sie i juz prawie mialy poplynac jej lzy z oczu, kolezanka druga - dominika (jestem coraz lepszy w zapamietywaniu imion!) powiedziala: "to moze napijecie sie ze mna wodki? mam zoladkowa gorzka."
no i poszlismy topic smutki, zagryzajac je hamerykanskimi winogronami i zapijajac hamerykanskim sokiem pomaranczowym z paprochami.
klimatyzacja buczala, muzyki brak, ale nastroj wyborny, szczegolnie po tym, jak przyszla reszta polskich polakow i tradycyjnie, po polsku "zabrali sobie" mnostwo zarcia z tzw "foodow", gdzie pracuja. pojawily sie wiec nowe elementy sluzace do zaryzania w postaci hamburgerow i innych pysznosci hamerykanskich.

za dwie godziny do pracy.
wiec .... have a nice day!
Komentuj (1)


Link :: 23.06.2004 :: 19:34
aha
trawniki rozswietlaja sie po zmroku tysiacami swietlikow, a raz po raz zajac przekica i szara wiewiorka przebiegnie. jak na wsi. mi pasuje ;)
Komentuj (0)


Link :: 24.06.2004 :: 18:32
Jak przystalo na przykladne malzenstwo, Jachu polozyl dzieci spac, zrobil spaghetti i poczekal na mnie az wroce po polnocy z pracy. Zjedlismy "obiad" na styl hiszpanski, wymienilismy sie doswiadczeniami zwiazanymi z kolportazem czekoladek, maskotek, czapek, koszulek etc. i poszlismy na wieczorny obchod basenu, coby poodychac nieklimatyzowanym powietrzem.
Jachu: Czujesz, ze to Stany w ogole?
ja: No wlasnie nie. Dzwonie do mamy, troche pogadamy, maile poodbieram itd ale zupelnie nie kumam, ze to druga polkula.
Jachu: W sumie to jest tak, jak w Polsce- dzwonisz do mamy tak, jak z Poznania, tylko, ze tutaj taniej Cie to wychodzi.
Komentuj (1)


Link :: 24.06.2004 :: 18:41
Przemila szesnastoletnia, stupiecdziesieciokilogramowa amerykanska kolezanka Jenny nauczyla nas wczoraj slowa braid. Zapytana przeze mnie czy to rzeczownik czy czasownik odpowiada: "Hmmmmm, it's like ... hmmmm ... yeah, I know, it's TO BRAID, so it's a verb, yea? (10 sekund ciszy) But wait, .... you can also say ... I have a braid in my hair ... so then it's like .... yyyyy .... a noun. Yeah, I'm good, I know something!"
Komentuj (1)


Link :: 30.06.2004 :: 21:27
dawno nie pisalem, bo czasu nie mialem ;)

wczoraj odbyla sie pierwsza z trzech zaplanowanych na lato EMPLOYEE PARTY. polega to na tym, ze po zamknieciu parku, wszystko dziala tylko dla pracownikow. jest darmowe zarcie i jazdy na kolejkach.
najpierw wiec bylo jedzenie:
- makaron na slodko (okropna opcja makaronu z majonezem i cukrem czy cos takiego. bleh)
- salatka owocowa (co za duzo melona, to niezdrowo)
- mnostwo hamburgerow i hotdogow (...)
- lody (jedne czekoladowe, a drogie o smaku szamponu zmieszanego z guma orbit owocowa)
- napoje gazowane wszedobylskie
- chipsy dodawane do WSZYSTKIEGO i ZAWSZE!
slowem paskudztwo, po ktorym wszystkich bolaly brzuchy a niektorzy mieli powazne problemy zoladkowe, ktorych kulminacja byla kilkunastominutowa nieopbecnosc przy stole ...

cdn.


Komentuj (2)


Link :: 30.06.2004 :: 21:36
Anyway, po posilku, ktory nie zrobil nam dobrze postanowilismy pochodzic po parku noca (bo wilu z nas go jeszcze nie zna) i pojezdzic na niektorych zabwkach. Mimo tego, ze postanowilismy sobie zostawic dwie z nich na deser (Great Bear i Storm Runner), nie wytrzymalismy i zrobilismy to. Pojechalismy na Storm Runner, a nie jest to latwa decyzja. Storm Runner to najszybsza i najnowsza zabawka HersheyParku i teraz juz rozumiem dlaczego wszyscy o nim mowia caly czas! Doskonala zabawa! Polecam!
Komentuj (1)


Link :: 30.06.2004 :: 21:43
Polacy w Stanach to rzecz straszna, czesto sie bardzo wstydze, ze jestem jednym z nich.
Poza tym, ze kombinuja na wszelkie sposoby, kradna co sie da (w sensie, zabieraja darmowe probki w ilosciach nieograniczonych itd) to wymyslili cudowny sposob na uzywanie wszystkiego co mozna kupic za darmo. Otoz kupuja rozne przedmioty (np. aparat cyfrowy albo butelke coca coli) i uzywaja ich przez jakis czas (lub wypijaja 4/5 coli) a nastepnie ida do sklepu, gdzie towar kupili i oddaja (bo prawo amerykanskie mowi, ze mozna oddac kazdy zakupiony produkt nawet jesli sie go uzywalo, bez podawania powodu). To jest dopiero szczyt zenady i polaczkowania. No ale coz ... taki lajf.

Pozdrawiam serdecznie i kieruje swe zmeczone cialo na basen ;)


Komentuj (1)


-------------
Skype pepenyc Flickr Poluchowicz FaceHunter Fashionista AbdulLagerfeld TheSartorialist TheStyleGuy TheCut
-------------

2017 --> sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2007 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2006 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2005 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2004 --> grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec